Irda - tak ją nazwałem - została znaleziona w lipcu 2007 w studni. Wpadła do niej błąkając się w okolicy kopalni Sośnica. Strażacy ją wyciągnęli i zabrali do schroniska w Gliwicach. Jest zjawiskowo piękną suką, dość dużą w typie owczarka niemieckiego. Ma około dwóch lat.
Kategorie: Wszystkie | Dziennik | Kontakt | Zdjęcia
RSS

Dziennik

środa, 05 sierpnia 2009
Wczoraj wieczorem siedzę ja sobie na kanapie, obok jak zwykle lezy Irda. Aż tu nagle... Irda podnosi głowę, wpatruje się hipnotycznie w przestrzeń przed sobą, nieco w górę i unosi fafle. CO ONA WIDZI? - pomyślałem. Czyżby zobaczyła ducha??? Przecież ponoć psy widzą duchy... W TV leciał jakiś horror więc atmosfera zrobiła się nieziemska.
Irda leży dalej, grzywa podniesiona i patrzy w przestrzeń otwartymi szeroko oczami, uszy nastawione, lekki warkot wydobywa się z gardła. Znowu patrzę uważnie w kierunku gdzie spogląda suczka, a tam... komar siedzi na suficie! Całą metafizykę diabli wzięli.
wtorek, 07 lipca 2009
Mija kolejny roczek jak Irda jest za mną. Bardzo mi pomaga w pracy z psami, zwłaszcza tymi lękliwymi i agresywnymi. Potrafi się z nimi dogadać, ośmielić, zaprosić do zabawy. Sami zobaczcie. Jestem z niej dumny i szczęśliwy, że mam TAKIEGO PSA :)
http://www.youtube.com/watch?v=wU7qJgNx-wg
poniedziałek, 16 lutego 2009
Czasami mnie Irda zaskakuje. Nie dlatego, żebym jej nie znał. Myślę, że znamy się już bardzo dobrze. Potrafię zobaczyć kiedy się cieszy, kiedy jest smutna albo kiedy potrzebuje wyjść lub się przytulić. Ale wczoraj byliśmy na nagraniu w TV Silesia. Pan reżyser miał duże oczekiwania: "czy ona mogłaby usiąść tutaj i popatrzeć w kamerę"? "Czy może wejść na ten fotel i chwilę poleżeć w bezruchu?"
- może! - odparłem i poprosiłem ją, żeby weszła i została.
- Ale ona się nie rusza, zupełnie jakby to było zdjęcie (kamerzysta był niezadowolony)
- spokojnie, przecież ODDYCHA! - odrzekłem
potem zwiedzaliśmy telewizję. Irda miała się witać z ludźmi, wskaiwać przednimi łapkmi na konsolę realizatora i patrzeć uważnie w monitory.
Nie wiem jak to zrobiła, ale ZROBIŁA, jakby odczytywała myśli.
Do tego była wspaniale skoncentrowana na zadaniach, przyjazna i chętna do współpracy.
Należy się jej wieeelka smaczna kość w nagrodę. :)
niedziela, 11 stycznia 2009
Irda na stałe wpisała się w moje życie. Nauczyłem się jej zwyczajów i upodobań. Wiem, że lubi się przytulać jak jest zimno, wzdycha jakby ciążył jej cały ciężar świata, bawi się z kotem, szanuje ciocię Arię, lubi witać się z innymi psami. To jest pies, który może być przykładem na "wybujałość mieszańców" (czyli fachowo heterozję) - co oznacza, że jest zdrowa jak byk, odporna, nie ma żadnych problemów zdrowotnych a u weterynarza bywamy z okazji szczepień. Trudno mi sobie wyobrazić życie bez Irdy. Ona po prostu stała się częścią codzienności i jest tak samo ważna jak wszyscy inni członkowie mojej rodziny. :)
wtorek, 28 października 2008
Irda bierze udział jako DEMO DOG w pierwszym w Polsce interaktywnym szkoleniu "PIES, TWÓJ PRZYJACIEL".

Interaktywny kurs PTP pozwala samodzielnie poprowadzić zajęcia w podstawowym zakresie szkolenia psa i jest adresowany do wszystkich, którzy z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w naszych zajęciach.

Prosimy pamiętać, że ten kurs nie "zastępuje" prawdziwych zajęć lecz jest alternatywą, gdy okoliczności nie pozwalają uczestniczyć w szkoleniach grupowych czy indywidualnych.

Każdy kursant, który skorzysta z tej unikalnej oferty będzie miał możliwość skonsultowania postępów w szkoleniu swojego pupila z instruktrorem za pośrednictwem komunikatora SKYPE.

Poszczególne odcinki kursu są powiązane ze sobą i wynikają z poprzednich zajęć, dlatego wszystkich zainteresowanych zachęcamy do rozpoczęcia zajęć od części 1, cena której wynosi 1.22 zł w wersji elektronicznej.

W trosce o tych, ktorzy nie posiadają szybkiego łącza internetowego, przygotowaliśmy także wersje na DVD z opcją drukowanego skryptu, który można zamówić online. Pierwsze 2 części są w promocyjnej cenie 1 zł.  Dochód przeznaczamy na realizację programu LIRA - czyli szkolenie psiaków schroniskowych w celu zwiększenia ich szansy na adopcję.

Szczegóły dotyczące zamawiania kursu interaktywnego można zobaczyć pod tym adresem: http://naszacena.pl/szkolenia/


A'propos sąsiadów. Mam takiego, co okropnie nie lubi psów. Irda na niego zawsze warczy i szczeka. Oczywiście przepracowaliśmy wszystko co się dało łącznie z karmieniem chrupkami przez sąsiada. NIC nie pomogło.
Aż do momentu, gdy sąsiad zaczął wypisywać głupie listy na temat zachowania ciszy i wywieszać je na tablicy ogłoszeń. Również o 7 rano dzwoni do mnie domofonem (bo tak!).
Skoro więc on do mnie tak, to ja do niego też. Przestałem uspokajać Irdę. Jak zaczynała warczeć na sąsiada - to ją głaskałem i chwaliłem "dobra sunia"! I wiecie co? Przestała na niego warczeć. Rolling Eyes I zrozum tu człowieku suczą duszę...
czwartek, 21 sierpnia 2008
W towarzystwie Irdy i Arii spędziliśmy kilka dni w Grotnikach, gdzie prowadziłem na zaproszenie Joanny Bohdziun z Łodzi seminarium "Budowanie więzi z psem". Prawie przez cały czas lało, więc nasze spacery po lesie były związane z przedzieraniem się przez kałuże i błota. Irda znalazła sobie nową zabawę. Całym impetem wbiega w błoto i używając pyska jak kopary rozgarnia wodę z szelmowskim uśmiechem "widzisz, jakie to fajne!? Przyłącz się!". Czasami kłapie mordką biegnąc przez kałużę i wtedy to wygląda tak jakby wielki krokodyl właśnie polował w błocie na antylopę. Niesamowita jest w tych swoich zabawach. Widać po niej, że cieszy ją to niezmiernie. Nawet nie mam sumienia jej odwoływać od tych kałuż widząc jak bardzo ją to cieszy :)
piątek, 18 lipca 2008
Ani się obejrzałem, a tu minął rok odkąd Irda zamieszkała ze mną. Trochę spoważniała, ale przez cały czas jest wspaniałym i ruchliwym psem. Dogadujemy się coraz lepiej. Gdy mnie nie ma - Irda tęskni, a gdy jej nie ma przy mnie - ja tęsknię za nią. Aria jest jej kumpelą, koty - towarzyszami zabaw. Pięknie współpracuje ze mną na różnych zajęciach z psami pomagając mi w pracy. Mogę z ręką na sercu powiedzieć ,że spotkało mnie wielkie szczęście, że właśnie na Irdę trafiłem rok temu w gliwickim schronisku i że ona zdecydowała się mi zaufać.

piątek, 25 kwietnia 2008
Właśnie Irda leży sobie na dywanie obok Arii i bawi się z nią w zagryzanie. Aria ją uwielbia i ze wzajemnością. Irda jest wobec Arii bardzo delikatna. Ustępuje jej, nie męczy, szanuje to, że Ariunia ma niesprawną łapkę i szybko się męczy. Aria sama zaczepia Irdę do zabawy. Gdy ma dosyć - po prostu się kładzie i nieruchomieje na dywanie a Irda zajmuje się wtedy swoimi sprawami (zawsze jeszcze pozostaje chętny do zabawy kot Frodo, albo możliwość poszukania kocicy Alergii, która uwielbia siedzieć w szafie). Irda jest taka prosta w komunikacji. Teraz, gdy ją obserwuję to widzę jasno kiedy chce jeść, kiedy wyjść, kiedy ma ochotę na zabawę a kiedy na odpoczynek. Ona też czuje moje potrzeby i potrafi się świetnie dostosować. Gdy np. mam ochotę pooglądać sobie telewizję, a suki mi przesłaniają ekran, mówię do nich "wystarczy" i one natychmiast przestają się wygłupiać. Nigdy ich tego speclanie nie uczyłem. Po prostu tak samo wyszło. Jako specjalista od teorii wzmocnień, behawioryzmu i uczenia zachowań oczywiście wiem, ze aby tak się stało musiało nastąpić uczenie się tego zachowania na komendę "wystarczy". Ale nie zrobiłem tego świadomie. Zupełnie tak, jakby suczki odczytywały moje intencje a nie odpowiadały na jakiś konkretny trening zachowań. Fajne, nie?
wtorek, 15 kwietnia 2008
Dla niewtajemniczonych Inki Sjoesten pochodzi ze Szwecji i jest jedną z najbardziej znanych szkoleniowców oraz twórcą metody wizualizacji celu. Spod jej ręki wyszło wielu doskonałych zawodników obedience. W ostatni weekend mieliśmy szczęście spotkać się osobiście podczas seminarium jakie przeprowadziła w Jędrychowie na Mazurach. Pojechałem tam z Irdą, dla której takie doświadczenie było z pewnością pierwszym w życiu. Zaczęło się niezbyt fortunnie, bo Irda, gdy tylko wysiadła z samochodu postanowiła pokazać ,że jest psem i zapolowała na zabłąkaną kurę :( Wybiegła jakieś 100 m. a potem tylko słyszałem łopot, wrzask kury i zobaczyłem biegnącą Irdę, która niesie coś w pysku. Wydarłem się na nią co sił w płucach. Irda posłusznie zaaportowała kurę wprost pod moje nogi jakby chciała powiedzieć "przyniosłam kolację". Kura jeszcze żyła. Było mi bardzo smutno, że biedny zwierzak został upolowany. Oczywiście poszedłem do właścicielki kury, żeby jej opowiedzieć o całym wydarzeniu, ale ona była zdumiewająco spokojna i powiedziała, że ta kura przeleciała przez płot i nie powinno jej być na terenie hotelu, więc nie ma do mnie i do psa pretensji. Zabrała kurę do domu, a ja przez kilka godzin przeżywałem, że mam polującego psa i w dodatku, że takie polowanie zdarzyło się Irdzie pierwszy raz. Postanowiłem zrobić wszystko, żeby to był ostatni raz.
Potem było już coraz lepiej i bardzo fajnie. Irda uczyła się pilnie, a ja ćwiczyłem z nią pod okiem Inki.


Widać było wyraźnie, jak praca sprawie suczce radość i jak bardzo stara się wszystko zrobić najlepiej jak umie.
Wrzucam do galerii kilka zdjęć, które zrobiła Majka. Sami zobaczcie, jak suka się cieszy.
A tutaj możecie zobaczyć filmik z naszych zajęć.
Na koniec dostaliśmy od Inki miłą dedykację w jej książce: "Posłuszeństwo na co dzień": "Jacek, good look with your nice dog - Inki" (Jacku, powodzenia z Twoim miłym psem - Inki).
W ten oto sposób Irda spędziła ze mną, Arią i Zulusem ostatni weekend.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6